- Ej...coś się stało?
Dlaczego płaczesz? Poczułaś coś do tego chłopaka? - Santana nic nie odpowiadała tylko patrzyła się w okno – Zakochałaś się?
- Nie. - odpowiedziała krótko
- To o co chodzi?
- Powiedziałeś, że spędzimy wspólnie całe dwa miesiące.
- No i spędzimy – powiedział i skręcił na lotnisko – Ale nikt nie powiedział, że całe dwa miesiące musimy spędzić w Warszawie.
Okazało się, że lecą do Hiszpanii. Przeszli przez odprawy i wsiedli do samolotu. Po trzech godzinach niespokojnego lotu byli na miejscu. Odnaleźli swój autobus i ruszyli w stronę hotelu. Zaraz po zameldowaniu oboje rzucili się na łóżko i zasnęli. Rankiem obudziło ich pukanie do drzwi. Była to sprzątaczka. Nie mając wyjścia wstali i udali się w stronę stołówki, a potem na plażę. Rozłożyli się w cieniu i zabrali się za czytanie swoich ulubionych książek.
- Nie. - odpowiedziała krótko
- To o co chodzi?
- Powiedziałeś, że spędzimy wspólnie całe dwa miesiące.
- No i spędzimy – powiedział i skręcił na lotnisko – Ale nikt nie powiedział, że całe dwa miesiące musimy spędzić w Warszawie.
Okazało się, że lecą do Hiszpanii. Przeszli przez odprawy i wsiedli do samolotu. Po trzech godzinach niespokojnego lotu byli na miejscu. Odnaleźli swój autobus i ruszyli w stronę hotelu. Zaraz po zameldowaniu oboje rzucili się na łóżko i zasnęli. Rankiem obudziło ich pukanie do drzwi. Była to sprzątaczka. Nie mając wyjścia wstali i udali się w stronę stołówki, a potem na plażę. Rozłożyli się w cieniu i zabrali się za czytanie swoich ulubionych książek.
Czas leciał nieubłaganie, a oni musieli się już zbierać. Wykończeni całym dniem, ruszyli w stronę pokoju. Odpoczęli trochę i postanowili wyjść na krótki spacer o Barcelonie. Przechadzali się ulicami podziwiając widoki i wyrażając swoje poglądy na życie. Oczywiście będąc w Barcelonie musieli natknąć się na Camp Nou.
- Chcesz wejść?
- Jest po 22. Myślisz, że nas wpuszczą?
- Taką piękną dziewczynę jak ty każdy by wpuścił. - zaśmiał się i zaczął przekupywać ochroniarza pilnującego obiektu.
Po kilkudziesięciu minutach błagania Santana została wpuszczona, niestety jej ojciec musiał zadowolić się oglądaniem stadionu z zewnątrz.
Sanatana spacerowała pustymi korytarzami przyglądając się z zainteresowaniem każdej fotografii zawieszonej na ścianie. Nagle usłyszała płacz. Kierując się głosem dotarła do ciemnego i wąskiego korytarza. W rogu siedział mały chłopczyk, który najwidoczniej zgubił się na tym ogromnym stadionie. Nastolatka uklęknęła obok niego i mocno przytuliła, a chłopiec choć na chwilę przestał płakać.
- Zgubiłeś się? Jak się nazywasz? - zapytała. Chłopiec jej odpowiedział niestety nie w języku angielskim.
Cała ta sytuacja przypomniała mi zdarzenie sprzed kilku lat, kiedy Sanatana wraz z rodzicami i rodziną brata mamy wyjechala na wakacje. Wszyscy w marę dobrze się bawili do momentu kiedy zniknęła dwuletnia kuzynka Santany. No tak małe dziecko w obcym kraju, które ma problem z komunikacją we własnym języku. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i mała się odnalazła.
Santana wzięła chłopca na ręce i zaczęła szukać pomocy. Kilka minut chodzili bez skutku, aż dotarli na boisko, a tam jakiś mężczyzna – najprawdopodobniej piłkarz sławnej Barcy – ze łzami w oczach wyżywał się na piłkach.
- Proszę
zostawić mojego syna! - krzyknął podbiegając do niej i wyrywając
jej dziecko z rąk - Przepraszam, ale mały się zgubił. Chciałam tylko pomóc – powiedziała smutno i spuściła głowę
- Nie, to ja przepraszam. Powinienem bardziej pilnować swojego syna.
- Nic się nie stało. Najważniejsze, że dziecko jest całe.
- Bardzo dziękuję i jeszcze raz przepraszam – powiedział i wymusił uśmiech, który bardziej przypominał grymas – A tak w ogóle to Neymar jestem, a to mój syn Davi Lucca
- Santana – uśmiechnęła się promiennie i podała rękę piłkarzowi. - Miło mi poznać. - powiedziała energicznie, a w oczach Neymara znowu pojawiły się łzy.
Oby ukryć swoją słabość postawił swojego syna na ziemi, mocno go przytulił i wrócił do wykonywania wcześniejszej czynności. Santana wzięła Davi'ego za rękę i usiadła na trybunach przyglądając się wyczynom piłkarza. Ciągle zastanawiał ją fakt łez. Dlaczego piłkarz grający w najlepszym kubie na świecie płacze? Przecież ma pieniądze, sławę, talent i wszystko czego zapragnie. Rozmyślając nie zauważyła nawet kiedy Davi zasnął jej na rękach. Po blisko godzinie Neymar zaczął zbierać piłki. Szybko zauważył, że dziewczyna, która odnalazła jego syna siedzi zamyślona na trybunach. Podszedł do niej i usiadł obok. Oboje siedzieli w milczeniu, było słychać tylko ich równe oddechy.
- Na co czekasz? - przerwał ciszę
- Twój syn zasnął mi na kolanach – uśmiechnęła się, jednak Brazylijczyk nie odwzajemnił uśmiechu - - Co się męczy? Mogę jakoś pomóc?
- Wątpię. - spuścił głowę, a z jego oczu poleciały kolejne łzy.
- Nie płacz – przytuliła go
- Mogę Ci się zwierzyć? - zapytał po kilu minutach
- Jasne. Mów, postaram się Ci pomóc.
- Nie tak dawno temu popełniłem błąd. Poszedłem no
imprezę gdzie upiłem się do nieprzytomności i przespałem się z
dziewczyną, której nawet nie znałem. Jedna głupia noc o której
szybko zapomniałem. Jednak po kilku tygodniach dostałem telefon, że
ta dziewczyna jest w ciąży. Załamałem się. Miałem 19 lat, a ona
17. Chciałem być piłkarzem, a nie ojcem. Kilka razy namawiałem ją
do aborcji, ale ona nie chciała się na to zgodzić. Byłam na nią
wściekły. Do czasu kiedy na świat przyszedł Davi Lucca . Wtedy dopiero
uświadomiłem sobie co chciałem zrobić. Chciałem zabić swojego
syna! - krzyknął i jeszcze bardziej zaczął płakać – Ale na
szczęście ona nie była tak głupia jak ja i mi na to nie
pozwoliła. Po miesiącu od narodzin znudziło jej się matkowanie i
zaczęła zaniedbywać dziecko. Dlatego postanowiłem, że Davi
zamieszka ze mną. W czasie kiedy grałem w Santosie nie było z tym
problemu. Mały mieszkał ze mną, chodził na treningi, mecze.
Wszyscy się do niego przywiązali. Ale mi oczywiście musiało odbić
i przeniosłem się do Barcelony, a teraz ona chce mi odebrać syna.
Dlaczego zjawia się dopiero po dwóch latach i chce mi odebrać
najważniejszą osobę w życiu?! Santana nie wiedziała co zrobić, jak zareagować, co powiedzieć. Zadzwoniła tylko do taty i powiedziała, żeby poszedł do hotelu i się o nią nie martwił. Po krótkiej rozmowie z ojcem wróciła na miejsce i mocno przytuliła piłkarza, a na jej policzkach również pojawiły się łzy. Czuła się bezradna. Chciała pomóc, ale nie wiedziała jak i było jej z tym źle. Nastolatka o złotym sercu. Chce pomóc każdemu, ale sama tej pomocy nigdy nie chce przyjąć.
Rozmawiali jeszcze chwilę, po czym Neymar wziął swojego syna na ręce, udał się w stronę samochodu i odwiózł Santanę do hotelu.
Kiedy weszła do pokoju nie odbyło się bez pytań ojca. Ona jednak wszystkie zignorowała, wzięła prysznic i położyła się spać. Kiedy zasypiała na jej telefon przyszedł SMS:
„ Dziękuję za rozmowę. Jesteś wielka. Będę walczył o swojego syna do samego końca.
Neymar”
Uśmiechnęła się i zasnęła.
_____________________________________________________________________
Najpierw chciałabym przeprosić ze to, że nie wywiązałam się z obietnicy, a następnie za cały ten rozdział. Jest beznadziejny, głupi, nudny i krótki.
http://www.youtube.com/watch?v=ISMgT6eQXao
Dodaję filmik z Neymarem i jego synem. Chciałabym, żeby w przyszłości mój mąż był takim ojcem jak on.